Wczoraj wybrałam się wreszcie na basen. To już trzecie jaki odwiedziłam w Londynie. Byłam na Mile End. Niestety basen mały, płytki z jednej strony i jakoś tak mało zadbany. Potem poszłam do Oasis Sport Centre. Tam już lepiej, ale basen też z jednej strony płytki
Ten przynajmniej był dłuższy. Ale i tak drugi raz tam nie poszłam. No i wczoraj byłam na Swiss Cottage. Tam już było znacznie lepiej. Większy basen (chociaż i tak miał z jednej strony 1.2m głębokości), bardziej zadbany, standard znacznie wyższy. A cena ta sama ![]()
Jeszcze chcę odwiedzić jeden basen (jest skocznia 5m więc wnioskuję, że jest głęboki) i wtedy wybiorę ten najlepszy ![]()
Kategoria: 'Żyj aktywnie'
Aż wstyd się przyznać. Nie mam silnej woli. Wytrzymałam jeden dzień. Po bieganiu dostałam zakwasów, więc odpuściłam sobie bieganie dopóki mi nie przejdzie. I to był błąd. Mogłam chociaż na spacer wyjść. Zakwasy zniknęły, a biegać nie byłam dotąd. Wczoraj miałam iść, ale nie miał kto mnie zmobilizować. Brzuszki robiłam przez kilka dni i też mi się znudziły ![]()
Czy ktoś zna sposób, żeby zmusić się do regularnych chociaż minimalnych ćwiczeń???
Jeśli chodzi o odżywianie, to jeszcze jakoś mi to wychodzi, chociaż czasem zapominam, że powinnam coś jeść w ciągu dnia ![]()
Jedyny plus, to taki, że słodyczy mi się nie chce (w dużych ilościach) ![]()
Mój leń przewyższa motywację.
Już prawie zaczynam gnić…w domu
Jak można się tak zasiedzieć przed kompem??? No ale wiadomo, komputer to największy pożeracz czasu. No i mi tak zżarł kilka miesięcy
Ale postanowiłam coś z tym zrobić. Byłam na basenie w ramach odzyskiwania dawnej kondycji. A wczoraj 40min biegałam. Jeśli chodzi o bieganie to kondycji nigdy nie miałam, więc nawet nie ma co tu odzyskiwać
A bieganie przeplatane było spacerkiem. Ale i tak jestem z siebie dumna, że wreszcie się zebrałam i wyszłam z domu. Niestety najgorsze przede mną-muszę się tak ruszać regularnie. Mimo motywacji jakoś mi ciężko. Zwłaszcza jak się ma potem zakwasy.
No ale ćwiczenia to nie wszystko. Pracuję też nad swoim żołądkiem, a konkretnie nad jego wielkością. Staram się go zmniejszyć
mniejszymi porcjami jedzenia, ale za to częściej. Kupiłam więc owoce, warzywa i wcinam je między śniadaniem a obiadem. Staram się też polubić wodę niegazowaną. Oprócz tego diety żadnej nie stosuję, bo nie mam silnej woli. Jem wszystko na co mam ochotę, próbuję ograniczać tylko słodycze (w czym pomaga mi chrom).
A co do basenu. Mieszkam w Londynie od niedawna i mam problem ze znalezieniem basenu, który jest głęboki na całej długości. Jak na razie trafiam na takie, które z jednej strony mają po 1m głębokości. I jak tu pływać? Boję się, że sobie kolana pozdzieram
Jeśli trafi tu ktoś, kto zna jakiś “normalny” basen w Londynie, będę wdzięczna za informację ![]()

